Alaska Story. Na Cubach przez Stany
Alaska, stan położony w północno - zachodniej części Ameryki Północnej nie posiada bezpośredniego połączenia lądowego z kontynentem. Od wschodu graniczy z Kanadą, a od zachodu, przez Cieśninę Beringa z Rosją. Dominują tam góry i wyżyny, a szczyt Mount McKinley (6194 m n.p.m.) jest jednocześnie najwyższą górą Ameryki Północnej; na Alasce występują również liczne stożki wulkaniczne. Czy jest to dobre miejsce na wyprawę rowerową? Przeczytajcie sami…

W tym tekście
Dzień pierwszy
Swoją podróż rozpoczynamy w porcie lotniczym Frankfurt nad Menem. Przed nami dziewięć godzin lotu. Przed południem docieramy do celu. Jesteśmy w Anchorage. Jest to miasto, a właściwie port w stanie Alaska, nad Zatoką Cooka (Ocean Spokojny). Miasto zamieszkuje niecałe 300 tys. ludzi… czyli ponad 40 proc. wszystkich mieszkańców Alaski, która wita nas ciepłym i przyjemnym powietrzem. Otrzymujemy również nową zabawkę do jazdy: Vana z silnikiem V8. To tym samochodem docieramy z rowerami do Girdwood. Po zameldowaniu w hotelu, już po godzinie, wyruszamy na pierwszą przejażdżkę. Jedziemy bardzo techniczną ścieżką usianą wieloma korzeniami. Wieczór kończymy piwem z Alaski. Na zdrowie!
Dzień drugi

Tego dnia pokonujemy rowerami trasę z Girdwood do Seward. Po drodze towarzyszą nam wspaniałe widoki. Zatrzymujemy się przy jeziorze, by pstryknąć kilka zdjęć. Dalej kierujemy się na Seward. Docieramy do brzegu morza, gdzie krajobraz zdobią przepiękne jachty, otoczone górami zasypanymi jeszcze śniegiem. Śnieg i lód trochę krzyżuje nam plany. Trzeba nieco skorygować trasę. Trasą rowerową docieramy do Exit Glacier. Niedaleko od lodowca śnieg znowu zmusza nas do postoju. Ale dziś i tak zrobiliśmy 40 km! Na kolację… obowiązkowo świeżo złowiony łosoś.
Dzień trzeci

Trzeci dzień naszej podróży to trasa Seward - Soltodna. Dzień zaczynamy od wizyty w porcie, aby korzystając z dobrego światła "ustrzelić" kilka ciekawych zdjęć. Po śniadaniu wpadamy na zwariowany pomysł, aby wspiąć się na Seward Mountain Marathon Trail bez rowerów. Wyposażeni tylko w plecak i kamerę, szybko dochodzimy do wniosku, że góra z dołu wyglądała na znacznie mniejszą. Idąc trawersem, staramy się ominąć śnieg, bo każdy poślizg byłby prawdopodobnie bardzo bolesny w skutkach. Na szczęście wszyscy bezpiecznie osiągamy cel.
Dzień czwarty

Przybywamy do hotelu Alaska Adventure Resort, gdzie przygotowujemy się do trasy Soltodna - Anchorage. Tu jazda rowerami również nie jest nudna, bo mijamy wiele zakątków, które były niegdyś rajem dla poszukiwaczy złota. I mała uwaga dla rowerzystów, którzy planują tutaj przyjechać - już dziś ćwiczcie równowagę na swoim sprzęcie.
Dzień piąty

Lecimy do Kona Big Island, z krótkim przystankiem w Honolulu. Chwila odpoczynku, sen i marzenia o nowych przygodach. W drodze do hotelu zrzucamy długie spodnie i kurtki, bo klimat panuje iście tropikalny. Na termometrze 35 stopni. Najlepszym pomysłem okazuje się kąpiel w hawajskiej wodzie. Zmuszeni koniecznością (a jakże) podglądamy wybory Miss Hawai. Pod wieczór krążymy na rowerach odkrywając uroki okolicy.
Dzień szósty

Dzień, jak zawsze, zaczynamy od śniadania. Po jajku i kanapkach ruszamy fotografować plażę i zatokę. Pokonanie trasy wymaga dobrej techniki prowadzenia rowerów. Na plaży spotykamy tylko kilka surfujących osób. Po południu jedziemy w góry, by spotkać nielegalnych myśliwych i osobę na crossie. To właśnie są Hawaje!
Dzień siódmy

Mauna Kea (w języku hawajskim biała góra) to najwyższy wulkan archipelagu Hawajów, usytuowany na wyspie Hawaii i zarazem jeden z największych wulkanów na Ziemi. Szczyt wulkanu Mauna Kea wznosi się na wysokość 4207 m n.p.m. Od podstawy na dnie Oceanu Spokojnego liczy jednak aż 10 203 m, jest więc największą na świecie, mierzoną od podstawy do wierzchołka górą (wysokość względna). Mauna Kea zaczęła wyrastać z dna morskiego ok. 800 000 lat temu. W ciągu ostatnich 10 000 lat wybuchała parokrotnie. Ostatni raz erupcja nastąpiła ok. 3500 lat temu. Na szczycie wulkanu znajduje się obserwatorium astronomiczne, z którego korzystają astronomowie z różnych krajów. Na górę dostajemy się Vanem, a potem rowerami. Zdjęcia stąd są niesamowite!
Dzień ósmy

Dziś odpoczywamy od rowerów. Interesuje nas tylko słońce, plaża i morze. W markecie kupujemy coś do picia, kanapki, sushi i słodycze. Odpoczywamy, by na koniec dnia zająć się organizacją biletów powrotnych.
Dzień dziewiąty

Opuszczamy Hawaje. Ostatnie chwile spędzamy na kupowaniu pamiątek.
Dzień dziesiąty

Docieramy na Waikiki Beach. Mamy wrażenie, że wszyscy tutaj zajmują się surfowaniem. Zaczyna padać ciepły deszcz, więc postanawiamy zatrzymać się na obiad. Spotykamy Dave’a Nicholsa, słynnego kierowcę z Nascar.
Dzień jedenasty

Pierwszy raz próbujemy swoich sił w surfowaniu. To był błąd, bo wysiadły nam już wszystkie mięśnie. Czas wracać do Frankfurtu.
Źródło: Ski Team
