Polak biegał po wulkanie: Trail na Teneryfie
Są na tym świecie ludzie pozytywnie zakręceni i mamy szczęście, że chcą się tym dzielić. Rafał Gaczyński, członek grupy treningowej Salomona w Warszawie, ten sam, który wygrał ze swoim trenerem Arturek Kurkiem w cross maratonie "Przez Piekło do Nieba" (w maratonie zwyciężył), właśnie wrócił z Teneryfy. Na tej pięknej wyspie Rafał postanowił wbiec na wulkan, tak po prostu, treningowo zrobić prawie 1,5km przewyższenia :) Przeczytajcie jego relację!

Czołem,
krótkie info po powrocie z wojaży. Pomimo bardzo krótkiego pobytu na Teneryfie (kurcze, tylko 3 dni!!!) udało mi się zrobić dwa świetne, acz dość ciężkie treningi. Pierwsza trasa świadomie zaplanowana, druga wyszła dość spontanicznie :-)
Montaña Blanca to Pico del Teide. Trasa w 10,5 km. Start na wysokości 2266 m.n.p.m., "meta" na 3718 m.n.p.m. Przewyższenie 1452 m. Jak łatwo można się domyśleć, bez aklimatyzacji, startując w 30 stopniowym upale, kończąc w przy temperaturze odczuwalnej ok. 5 stopni. Było ciężko. Bieg do ok. 3000 m.n.p. m. potem szybki marszobieg i trochę biegu pod samym szczytem. No ale z góry na dół za to w ekspresowym tempie :-)))
Barranco de Masca (wąwóz Masca). Trasa 6 km. Start na poziome Atlantyku, meta na 600 m.n.p.m. Jak łatwo obliczyć przewyższenie 600 m. Bez dwóch zadań najładniejsza widokowo trasa, jaką miałem do tej pory okazję przemierzać, jednocześnie bardzo trudna technicznie, wymagająca bardzo dużej koncentracji + CIEPŁO. Przy zbiegu trochę zabrakło koncentracji, ciut za szybko i zaliczyłem mały crash test z "zagajnikiem" bambusów, ale było warto :-)
Jakieś fotki posiadam, jak się ogarnę (tj. przejrzę, co tam mam) wrzucę do podglądu. Tymczasem do zobaczenia na treningach :-)
Ps. Mała ciekawostka: w drodze do wąwozu Masca, natknęliśmy się (stojąc na punkcie widokowym) na ekipę medyczną i na pana, który brał udział w zawodach trialrunning’owych. Jakby człowiek wiedział to by wystartował, zaznaczam jakby…:-)))))
